J.Parandowski „Niebo w płomieniach” Teofil Grodzicki


Teofil Grodzicki ma ferie zimowe, ale musi się uczyć łaciny. Ojca drażni jego niskie świadectwo, pokazuje mu swoje (celujące). Syn tymczasem podziwia biurko Albina-ojca: atramenty, papiery, kolekcja brzytew, mydełko do golenia, ale też poukładane dokumenty ( w tym świadectwa – i ojca, i syna(11)). Teofil [T.] od dziecka uwielbiał to biurko i chciał je mieć i nie zawsze z tych pragnień umiał wypędzić myśl o śmierci ojca. Teofil żałował, że szkoła nie jest jak kościół, że nie można odzyskać prymusostwo jak łaskę po spowiedzi. Urodził się 2 października w dzień Aniołów Stróżów więc liczył na ich szczególną opiekę; na ścianie wisiał obrazek z aniołem, który chroni małą, bosą dziewczynkę w ciemnym lesie. Mały T. całował przed zaśnięciem ten obraz. Teraz dla T. bardziej pożyteczny byłby Anioł w postaci niewidzialnego, podpowiadającego kolegi, zwłaszcza, że przez naturalny kontrast prof. łaciny przypominał mu diabła, np.: ów prof.Rudnicki zauważył w przeciwieństwie do swoich poprzedników, jak ołówkiem między wierszami tekstu T. pisze polskie tłumaczenia. T. okłamał wtedy nauczyciela, że tłumaczenia nie były jego, że znalazł je w książce. To kłamstwo strasznie mu doskwierało, stąd zerwał się wcześnie rano cały drżący, złapał za łacinę i… zrozumiał –zasadę i tekst, i zobaczył i usłyszał ten tekst (Romulus i Remus), uznał to za ciekawe, wciągnęło go to tak, iż nawet nie czuł zimna. Potem śniadanko z ojcem – zadowolonym, że syn zabrał się za łacinę- i matką, martwiącą się, że na mieście komentują, ze samolot rosyjski nie pierwszy raz krąży nad miastem. Radca (ojciec – Albin) bagatelizował to, będąc z tej „szczęśliwej generacji, która pokój zwykła uważać za naturalny stan rzeczy”. Matka jednak w myślach obliczała ile jeszcze lat spokojnych przed nimi. Ojciec poszedł po księgi, w których od 12 lat zapisywał, co się działo i każdego dnia odczytywał co działo się tego dnia (1 luty) w ciągu tych 12 lat, np.: 1.02.1900: odwilż, w biurze kłotnia, Teofilowi obiera palec itp.; 1.02.1904: np. Teofil nie potrafi wymówić słowa gil, zakup stolika do kart, 1.02.1912: mróz, Teofil czyta za dużo niepotrzebnych książek, samobójstwo dyr. szkoły, kupienie „Gromu maciejowickiego” Przyborowskeigo – bo autor skazany za nienawiść do Moskali w książce, książka ma być spalona; o wpół do 11 – spać itd. Czasami T. domyślał się z niezręcznego pomijania niektórych fragmentów, że są tam też historie miłosne rodziców. Dla T. Ta kronika miała swój czas – pokazywała mu jak rósł; pozwalała znów układać pociąg z krzeseł, dostawać raz jeszcze 1.zegarek itp. Rodzina T. była „ścieśniona”: T. dziadka tylko sobie wyobrażał (pozostała szanowana fajka), babcie pamięta jak przez mgłę, mama weszła do rodziny sierotą, o jej siostrze słuch zaginął (wyjechała do Ameryki). Więc byli sami – we troje. Gdy ojciec wszedł do pracy, a matka na zakupy, T. został sam, w ciszy tykania zegarów, przerwanej krótkim dźwiękiem na moment uruchomionego zegara grającego z figurkami Rodziny Św.
Prof. Rojek zobaczywszy któregoś ze swoich uczniów przeszedł na drugą stronę ulicy, żeby się taki za nim potem nie wlókł.

Previous Claude Lèvi-Strauss - Struktura mitów - Kopciuszek analiza metodą strukturalną
Next J.Parandowski "Niebo w płomieniach" Teofil Grodzicki cz2